Dnia 7 maja 2012r około 13:20 do MSKR wpłynęło zgłoszenie o pożarze mieszkania na gdańskiej Zaspie. Przerażeni mieszkańcy informowali o ogniu wydostającym się z okien lokalu na ostatnim – 9tym piętrze bloku przy Żwirki Wigury 3E. Na miejsce “z bomby” jak w przypadku każdego pożaru mieszkania na Zaspie zadysponowano niezwłocznie wszystkie dostępne zastępy z JRG1 i JRG5. Do akcji wyruszyła cała zmiana z Jedynki w sile czterech zastępów oraz dwa zastępy z Piątki.
Już z daleka widać było, że tym razem to nie będzie “strażacki garnek” i akcja nie skończy się po kilku minutach. Z balkonu wydobywał się gęstym dym, a ogień buchający z okna czernił elewację budynku. Po kilku minutach pod blokiem zawyły syreny i na ulicę wjechały w kolumnie Atego GBA 2,5/25, Kerax GCBA 8/50, Bronto SCRT, Iveco SD37 oraz dowodzący akcją mł.kpt Wojciech Wanat. Błyskawicznie po schodach do płonącego mieszkania wyruszyli strażacy w aparatach ODO i zwijadłami węży. Tymczasem policja zamknęła ulicę, a na miejsce dotarły karetki P i S.
Po dotarciu pod budynek Midluma GBA 2,5/20 i podnośnika Volvo SH40 akcja zaczęła toczyć się dwutorowo. “Od ulicy” strażacy wyważyli drzwi do mieszkania w którym ujawniono dwie osoby poszkodowane. Zatrute dymem kobiety ewakuowano, a strażacy zmontowali w tym czasie linię gaśniczą. W tym samym czasie “od balkonów” rozstawiała się drabina zasilana wodą z GBA Midlum. W tym momencie buchnął gwałtowny ogień z okna i zaczęła palić się elewacja powyżej. Strażacy w aparatach ODO wznieśli się w koszu w pobliże balkonu, z którego buchał już biały dym – rozpoczęła się akcja gaśnicza z korytarza, linią zasilaną przez GBA i GCBA.
Osobami poszkodowanymi zajęło się pogotowie ratunkowe. Na deskach z budynku wynieśli je strażacy. Lekarz stwierdził zgon jednej z kobiet, a drugą po reanimacji odwieziono do pobliskiego szpitala. Tymczasem strażacy opanowali pożar, z kosza drabiny podano prąd chłodzący elewację budynku i rozpoczęło się mozolne dogaszanie.
Po godzinie akcja gaśnicza była zakończona. Nie było już dymu i ognia, ale w mieszkaniu nadal pracowali strażacy. Zastępy z JRG5 wróciły do koszar, a “Jedynka” była na miejscu jeszcze długi czas, zanim lokal przekazany został policji.
Akcję obserwował tłum gapiów, szkoda tylko, że typowym komentarzem pożaru było stwierdzenie – “Pewnie pijani byli i podpalili”.
Po kilku godzinach druga poszkodowana kobieta zmarła w szpitalu.
Tekst: Jacek Leś Zdjęcia: Wojciech Lelek, Jacek Leś Wideo: Marcin OkuniewskiThis slideshow requires JavaScript.

















































































































































